Nie chcę tutaj nikogo udawać.
Tak, sesje zdjęciowe, kosmetyki i outfity to raczej nie jest to czego można będzie się po mnie spodziewać, chociaż wiem, że bez tego raczej nie mam co liczyć na jakikolwiek sukces. Sukces? Eh, na chociaż małą garstkę czytelników. Chociaż jest we mnie jakaś nadzieja, że może jednak się tacy znajdą. Może czytanie o czyimś jakże beznadziejnym życiu jednak kogoś zainteresuje. Tak, nie mam zamiaru udawać tutaj, że jestem szczęśliwa. W tej chwili do tego stanu jest mi zdecydowanie daleko. Jak u każdego bywają u mnie lepsze i gorsze momenty, ale od jakiś 3 lat tych złych jest zdecydowanie więcej. Dlaczego? Nie wiem, sama zadaje sobie to pytanie.
Od kilku tygodni znowu jest gorzej, bo przecież jak już ma się coś walić to czemu nie wszystko na raz :)? Życie prywatne- dno. Szkoła- dno. Chęci do wyjścia z domu- brak. Motywacja do robienia czegokolwiek- brak. Tak właśnie wygląda moja egzystencja od jakiegoś czasu i jak na złość jest coraz gorzej. Dawniej potrafiłam chociaż prowadzić w tym wszystkim normalne życie, a teraz każda czynność sprawia mi wielki problem. I nie piszę o tym tutaj żeby się jakoś nad sobą użalać czy prosić o litość. Po prostu nie mam już komu o tym wszystkim powiedzieć. Moi przyjaciele mieszkają daleko ode mnie, więc spotkania raczej nie wchodzą w grę w najbliższym czasie, a w otoczeniu.. cóż czuję, że zostałam całkiem sama.
Jutro wreszcie wypadałoby iść do szkoły, bo od czwartku nie ruszyłam się z domu, a mam jednak już spore zaległości w postaci nienapisanych/ niezdanych sprawdzianów. Niby czasu do końca roku jest dużo, ale znając życie raz dwa to zleci i znów będę się denerwować zagrożeniami, a historia lubi się powtarzać. To tyle, do następnego.
Od kilku tygodni znowu jest gorzej, bo przecież jak już ma się coś walić to czemu nie wszystko na raz :)? Życie prywatne- dno. Szkoła- dno. Chęci do wyjścia z domu- brak. Motywacja do robienia czegokolwiek- brak. Tak właśnie wygląda moja egzystencja od jakiegoś czasu i jak na złość jest coraz gorzej. Dawniej potrafiłam chociaż prowadzić w tym wszystkim normalne życie, a teraz każda czynność sprawia mi wielki problem. I nie piszę o tym tutaj żeby się jakoś nad sobą użalać czy prosić o litość. Po prostu nie mam już komu o tym wszystkim powiedzieć. Moi przyjaciele mieszkają daleko ode mnie, więc spotkania raczej nie wchodzą w grę w najbliższym czasie, a w otoczeniu.. cóż czuję, że zostałam całkiem sama.
Jutro wreszcie wypadałoby iść do szkoły, bo od czwartku nie ruszyłam się z domu, a mam jednak już spore zaległości w postaci nienapisanych/ niezdanych sprawdzianów. Niby czasu do końca roku jest dużo, ale znając życie raz dwa to zleci i znów będę się denerwować zagrożeniami, a historia lubi się powtarzać. To tyle, do następnego.



Komentarze
Prześlij komentarz