"Na zawsze"...

Spotkaliście się kiedyś ze słowami "Nigdy Cię nie zostawię", "Zawsze gdy będziesz mieć jakiś problem możesz na mnie liczyć"? I wiele podobnych... Mogę się założyć, że nie raz... i pewnie większości autorów tych słów już zwyczajnie nie ma w waszym życiu. U mnie właśnie w ten sposób to wygląda. I za każdym razem powtarzałam sobie żeby nie ufać ludziom. Żeby traktować innych tak jak traktują mnie. Żeby liczyć tylko na siebie. Żyć dla siebie. Wiecie co? Ciężko się żyje ze świadomością, że nikt i nic nie będzie z nami na zawsze. Mimo tego, że człowiek się stara, zawsze pomaga, zawsze jest... nigdy nie ignoruje, nawet najmniejszej sprawy. Potrafię mieć poczucie winy nawet z takich powodów, że komuś przez jakiś czas nie odpisałam, nie zrobiłam czegoś według tego jak ktoś chciał. A czy inni mają poczucie winy, że mnie zostawili? Że nie odpisywali dniami, tygodniami... zapewne nie :)). Często zostawiam to wszystko na pastwę losu... jeśli komuś będzie zależało to się odezwie, zainteresuje. Nie lubię się narzucać. A i tak mam wrażenie, że nie raz to robię, próbując przekonać siebie, że jednak mam kogoś, dla kogo jestem ważna i potrzebna. Z biegiem lat takich osób niestety ubywa. W tej chwili na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi, z którymi mam naprawdę dobry kontakt i którzy mam nadzieję, że w najbliższym czasie mnie nie opuszczą. Wiem, nie liczy się ilość, a "jakość", ale po prostu przykro patrzeć jak z niektórymi w krótkim czasie wszystko się zmieniło. A może nie zmienia się nic? Może po prostu zawsze byłam im obojętna...


Komentarze

Popularne posty