Nocne przemyślenia- obawy przed utratą?...

Kiedy zdajesz sobie sprawę, że każdy od ciebie powoli odchodzi... że są takie chwile kiedy nie masz do kogo się odezwać, że każdy ma cię dość, że mają innych ludzi i swoje zajęcia i jesteś na samym końcu tego czego im potrzeba. Wtedy zaczynasz myśleć, że może są tylko wtedy kiedy jesteś do czegoś potrzebny. Ale do czego mogę być potrzebny? Skoro jestem w zasadzie nic nie wartym i beznadziejnym człowiekiem? Ta teoria jednak zdaje się nie mieć sensu. Może jak zwykle tylko mi się tak wydaje i wmawiam sobie to z obawy przed utratą kolejnych ludzi, wynikająca z poprzednich doświadczeń... Wiem, że czasem jestem uciążliwy, za dużo narzekam i gadam o swoich problemach, z którymi nawet nie probuje nic zrobić. Wiem, że może czasami kogoś ranię nie mając tego na celu. Jestem takim powalonym człowiekiem, heh... może po prostu na nikogo nie zasługuje? A może nikogo nie chcę? Tylko czym byłoby moje życie bez osób z którymi mogę się wszystkim dzielić, martwić o nich, starać się dla nich, nie raz żyć tylko dla nich. Moje istnienie samo w sobie nie ma sensu... nie umiem żyć dla siebie, cieszyć się w samotności, którą jednocześnie tak kocham. Nie potrafię robić nic tylko dla siebie, przez te wszystkie lata wszystko było po coś, dla kogoś. Moje szczęście zależało od innych ludzi i tak już pewnie pozostanie. A co jak zostanę sam? Czy da się mieć satysfakcję z czegokolwiek, czy da się odczuwać radość? Ja już czuje tylko pustę. Moje myśli są często takie skrajne, albo trzymanie wszystkich blisko albo całkowita samotność. To już chyba ponad tydzień jak praktycznie nie wychodzę z domu, wydaje mi się jakby jeden i ten sam dzień powtarzał się w kółko. Robię to co muszę, udaję na tyle, że aż czasem faktycznie w to uwierzę, że jest dobrze i przez jakiś czas tak się czuję. Po prostu odsuwam to poczucie beznadziejności gdzieś dalej w mojej głowie. Ono nigdy nie znika. Czy kiedyś będzie lepiej? Pewnie będzie- na chwilę, owszem; ale na stałe, na dłużej? Ja już niestety w to nie wierzę. Nie uwolnię się od tego poczucia gorszości, nienawiści do siebie, strachu przed utratą. Może jedynie nauczę się z tym żyć, bo innego wyjścia nie ma. [16.11.2020. 4:20]

Komentarze

Popularne posty