Rok 2020...
No to biorę się za podsumowanie roku 2020 zgodnie z zapowiedzią... będę to robić przeglądając zdjęcia i relacje żeby było prościej. Jest już 4 rano (i piszę to z 30 na 31 heh) Nocne życie towarzyszyło mi oczywiście przez cały rok, tego chyba nie trzeba mówić, ale przez pandemię mam wrażenie, że jeszcze bardziej się ono pogłębiło, obecnie mam problemy ze spaniem, czasem nie mogę spać nawet do 7 rana.
Ale wracając do tematu: pandemia, kwarantanna narodowa, koronawirus to jest chyba to z czym większość osób będzie kojarzyć rok 2020. W moim przypadu nie jest inaczej jednak dla mnie cała sytuacja miała dużo pozytywnych stron. Dobra wiem, że to może brzmieć głupio, bo jednak ludzie umierają a ja tu o pozytywnych stronach, ale cóż dla aspołecznego człowieka z jakimś lękiem społecznym taka izolacja to coś wręcz pięknego, na noszenie maski która zakrywa mój brzydki ryj również. Ale co działo się przed tym przełomowym wydarzeniem w marcu (ten wpis może być haotyczny, jednak chociaż się postaram po kolei) Chodziłem do szkoły co tydzień, nawet można powiedzieć, że miałem jakiś tam znajomych, mój nastrój często bywał na poziomie dna. Pamiętam moment totalnego załamania w marcu tuż przed pojawieniem się w Polsce wirusa albo jakoś na początku, przez kilka dni nie wychodziłem z łóżka, już nie mówiąc o wyjściu z domu, ale jak zawsze... w końcu było dobrze. Wtedy już wszystko się zamknęło, ludzie zaczęli panikować, ja oczywiście bardzo uradowany z "koronaferii" haha
No i nadesżły moje urodziny (20 marca) tutaj również wirus nie pokrzyżował mi planów bo spędziłem ten dzień z jedną osobą, jak zawsze i naprawdę dobrze go wspominam. No i jakoś w marcu, może kwietniu zaczęła sie moja przygoda z treningami, która trwa do teraz. Wszyscy mieli wtedy obsesję na ćwiczenie to i ja do tego wróciłem po jakimś czasie i jak na razie jest to mój najdłuższy czas regularnego ćwiczenia w życiu, z czego jestem dumny. Wiosna w zasadzie minęła mi jakoś spokojnie, zrobiłem sporo fajnych zdjęć, pamiętam miałem fazę na wychodzenie przed dom i robienie różnych sesji na statywie (dopóki się nie rozwalił XD, ale już mam nowy i powoli do tego wracam). W maju podjąłem się pewnej pracy Internetowej i chociaż nie odniosłem w tym żadnego sukcesu to było to ciekawe doświadczenie. Potem nadeszło lato, w zasadzie w tym roku z wiadomych względów nie liczyłem, że gdziekolwiek pojadę. Mama za to wyjechała na wycieczkę i miałem okazję być sam przez jakiś czas, tylko uwierdziłem się w tym, że lubię samotność... no może za dużo to jednak nie, ale jakoś mi minęło, przeżyłem, nie umarłem z głodu, wszystko super haha
A no i okazało się, że jednak niepotrzebnie skreśliłem moje nadzieje wyjazdowe bo udało mi się być aż 2 razy w domku nad jeziorem/w lesie i potem nad morzem na początku września- to nadal były moje wakacje jakby nie patrzeć, te wyjazdy to były najlepsze momenty tego roku
Na przełomie sierpnia i września poznałem pewną osobę, z którą mam kontakt do teraz, chociaż jeszcze wczoraj zastanawiałem się czy tego nie zakończyć... nasza relacja była i jest bardzo dziwna i skomplikowana, tylko tyle mogę powiedzieć. Czułem się wykorzystywany i odrzucony, a tak naprawdę większość tego to była moja wina. Nigdy nie sądziłem, że mogę tak ranić osobę, na której mi zależy, może za bardzo... Na ten moment mam nadzieję, że to wszystko się jakoś ułoży.
Pod koniec września powrót do szkoły, który oczywiście długo nie potrwał, te czasy wspominam niezbyt dobrze, no bo wiadomo znowu wychodzenie do ludzi ehh... jedyne z czego jestem zadowolony to to, że udało mi się zrobić coming out przed niektórymi osobami tam i wydawało się, że jest ok, ale wszyscy wiemy co było dalej- znowu nauczanie zdalne, kolejne obostrzenia.
W październiku wróciłem do naturalnych włosów (by potem przez prawie cały listopad z nimi eksperymetować i na ten moment mam praktycznie takie jakie chciałem) jednak wiadomo eksperymenty i zmiany są moją nieodłączną częścią heh. Korzystając z tego, że wrazie czego i tak nie muszę wychodzić nawet sobie sam te włosy obciąłem... żyletką XD ale chyba nie wyszło aż tak źle jak mogło
No i właściwie nie wiem co więcej pisać, sami widzicie jakie moje życie jest nudne. W październiku i grudniu uaktywniłem trochę moją kreatywną stronę i zrobiłem sporo makijaży halloweenowych/świątecznych i inne rzeczy, które trochę zajmowały moją głowę od tych złych myśli
Grudzień był dla mnie dziwnym miesiącem- z jednej strony to były mimo wszystko chyba najlpesze Święta od lat, bez płaczu i załamania mimo kilku niefajnych sytuacji w domu, kłótni itd, a z drugiej miałem sporo kryzysów takich samemu ze sobą- nienawiść do siebie i dysforia potrafiła mnie przytłaczać, teraz czuję, że powoli udaje mi się z tego wychodzić... daleko do jakiejś akceptacji tym bardziej, że stało się kilka rzeczy, które też tą moją wartość obniżyły, ale nie daję się bo wiem, że będę z tym ciałem raczej do końca życia i innego wyjścia nie ma jak je zaakceptować, także życzę sobie powodzenia.
W tym roku jak tak na to patrzę straciłem dość sporo osob, ale na szczęście czuję, że wyleczyłem się na ten moment ze wszystkich z nich i doceniam tych, którzy są ze mną. Pozostaje teraz wejść w Nowy Rok, tak jak pisałem w zeszłorocznym wpisie- ja już nie robię żadnych postanowień, nie uznaję czegoś takiego że "Nowy Rok- Nowy ja", co będzie to ma być, jest to jakiś nowy początek, to prawda, ale nie ma co liczyć, że wszystko się nagle zmieni. Każdemu kto dotarł do tego momentu życzę Szczęśliwego 2021, trzymajcie się! <3


Komentarze
Prześlij komentarz