Chciałbym umieć żyć chwilą... | 16 + 6
Czy w codziennym biegu, walce o bycie wystarczająco dobrym i akcpetowanym znajdujesz chwilę żeby zobaczyć prawdziwe piękno świata? Czy zwracasz uwagę na proste rzeczy i cieszysz się nimi? Niebo, kwiaty, zachód słońca, księżyc... tak wiele nas otacza, to wszystko możemy podziwiać za darmo;
ale często o tym zapominamy, bo ważniejsze jest to jak widzą nas inni, co kto pomyśli, mamy zbyt wiele zmartwień, które tylko zabierają nam czas. Nawet kiedy tego czasu wydaję się być więcej, teraz większość z nas nie rusza się z domu, zdalne nauczanie, praca, brak wyjść na imprezy, zakupy itd... dla niektórych życie pewnie zmieniło się o 180 stopni, dla mnie praktycznie wcale heh... ale w jakimś stopniu na pewno. Jednak nadal czuję, że nie wykorzystuję życia na 100% Mam pełno myśli i zmartwień w głowie, często one mnie przytłaczają i nie mam siły na spełnianie się w tym, w czym bym chciał. Nawet pisanie na blogu ostatnio zaniedbałem, wybaczcie... Obecna sytucja co prawda też nie ułatwia sprawy- martwiesz się nowymi obostrzeniami, tym czy przypadkiem nie zachorujesz, żeby nie zapomnieć zdecynfekować rąk, założyć maski itd. Ciągle coś powstrzymuje cię przed tym żeby żyć chwilą, znasz to? Czasem zastanawiam się czy kiedykolwiek będzie ten czas kiedy po prostu się uwolnię i będę szczśliwy? Chociaż w jakimś stopniu. Czy skoro teraz nie mając praktycznie nic na głowie oprłócz własnych myśli i ograniczeń nie wykorzystam tego czasu to jeszcze kiedyś będzie taka okazja... przyjdzie czas, kiedy będzie trzeba zacząć własne życie, pracować i utonąć w tych wszystkich codziennych obowiązkach... być może to nastąpi już niedługo. I z jednej strony satysfakcja, że w końcu coś robię, możliwość zarobku i wiele innych korzyśći, ale z drugiej: czy wtedy znajdę czas dla siebie, na szczęście? Najdziwniejsze jest chyba to, że nie robiąc nic czuję się źle, że marnuję czas, jestem beznadziejny i nieproduktywny... a robiąc coś- tak samo, tutaj natomiast czuję stres, presję, brak czasu i zniechęcenie.
To takie błędne koło życia, ale nie da się stać w miejscu. Jednak mam wrażenie, że tylko ja tak mam, no przynajmniej jako jeden z nielicznych. Na każdym etapie życia społeczeństwo narzuca nam co wypada i nie wypada, co powinniśmy a czego nie, na co jest za wcześnie, na co za późno. Ale czy tak właściwie poza ograniczeniami prawnymi rzecz jasna w ogóle wiek ma jakieś znaczenie? Czy mając ponad 30 lat już nie wolno zrobić czegoś głupiego i spontanicznego bo "jesteśmy za starzy"? Nie wolno się zakochać, poszukiwać swojego stylu, wyglądać jak chcemy i odkrywać swojej ścieżki? No moim zdaniem tak to nie działa. Tak samo mając lat mniej niż 18 możemy być już na tyle dojrzali by mieć swoje poglądy i stabilne życie i nikt nie powinien oceniać, że "jesteś młody to ci przejdzie", jeśli tak będzie to w porządku, ale może się zdarzyć, że nie. Po prostu żyjmy w zgodzie ze sobą i nie porównujmy się do innych, bo jedna osoba może być na coś gotowa w innym wieku niż kolejna. Tak to już jest. Pamiętajmy też by tak bardzo nie skupiać się na mało znaczących rzeczach, nie dążyć do tego by wszystko było idealne, bo za kilka lat wspominając przeszłość bardziej niż to jak twoja sylwetka wyglądała na plaży będziesz pamiętać jak bawiłeś się na wakacjach. Bardziej niż to jak wyszedłeś na zdjęciu będziesz wspominać kto był przy tobie w danej chwili, jak się wtedy czułeś. Często największą presję stawiamy sami przed sobą, sam nieraz jestem tego ofiarą. Wyrzuty sumienia, poczucie gorszości, małej produktywności, bycia nie wystarczającym i tak w kółko. A może po prostu trzeba przestać się tak bardzo na tym skupiać. Wiele rzeczy dzieje się spontanicznie bez naszego większego wpływu, wiele spraw rozwiązuje się pomyślnie nawet wtedy kiedy nie wkładamy w to wysiłku. Może warto w końcu przekonać samego siebie, że chwila, która trwa teraz jest najważniejsza, bo przeszłości nie zmienimy, a przyszłość jest niepewna... Jutro (właściwie już za kilka godzin) mam kolejne urodziny i pewnie niejednokrotnie usłyszę, że ktoś życzy mi "szczęścia", ja sobie osobiście też tego życzę przy każdej możliwej okazji. Chcę po prostu nauczyć się żyć szczęśliwie mimo przeciwności losu, bo one będą zawsze. Kończę już 22 lata, a nadal czuję się na jakieś 16, heh. Mimo tak wielu złych chwili, które wydawało się, że trwają nieskończonosć widzę, że czas leci naprawdę szybko. Przeglądając zdjęcia ze swoich 18 urodzin mam wrażenie jakby to było wczoraj. Kilka tygodni temu była rocznica pandemii w Polsce, "koronaferii", które miały trwać 2 tygodnie. Teraz nikt tak naprawdę nie wie kiedy to się skończy. Mimo poczucia zmarnowanego czasu przeżyłem już naprawdę wiele, ale skoro przeżyłem, znaczy, że nadal mam w sobie siłę by walczyć. Mam nadzieję, że ta siła nigdy mnie nie opuści i będę powoli odnajdywać szczęście mimo iż jestem więcej niż pewny, że spotka mnie jeszcze wiele złych chwil i załamań.
To by było na tyle. Wam też życzę tego szczęścia, nieważne czy na urodziny czy po prostu każdego dnia w roku.
Pozdraiwam!

Pisz więcej takich wpisów
OdpowiedzUsuńStaram się żeby każdy był trochę inny i dobry w miarę możliwości haha ;)
Usuń